Zastanawiała się intensywnie nad zmianą pracy. Nie wiedziała, co robić. W jej dziale trwała restrukturyzacja, a przyszłość jej stanowiska była niepewna. To trwało już kilka miesięcy – pełnych niepewności i frustracji. Pojawiła się oferta pracy, ale niekoniecznie było to coś, co chciałaby robić. Narzuciła sobie dużą presję… I ten niekończący się wewnętrzny dialog: „Wziąć czy nie wziąć? Jeśli wezmę, to co będzie dalej? A jeśli nie wezmę i mnie zwolnią, jak szybko znajdę pracę? Jak sobie poradzę? Za co zapłacę czynsz? A jak wezmę, to i tak będę się frustrować, bo to nie jest to, co chcę robić… Nie chcę podejmować decyzji tylko po to, żeby cokolwiek było. Może znajdzie się dla mnie miejsce w nowym dziale i wszystko jakoś się ułoży.”
Przez kilka tygodni towarzyszyły jej te myśli. Budziła się w nocy, zmęczona ciągłym analizowaniem. Powiedziała, że już wiele razy w życiu podejmowała decyzje pod presją: bo rodzina, bo potrzebna wiza, bo musi mieć stałe zatrudnienie, bo „co ludzie powiedzą”… Zawsze było jakieś „bo”.
Poszła na spacer, by przewietrzyć głowę. Spotkała sąsiadkę i puściła swoją suczkę „Małą” (30 kg), żeby pobiegała. Po pięciu minutach zabawy z innym psem Mała pędem wróciła do niej, chcąc się bawić i przytulić, i z całej siły wbiegła w nią. W efekcie kobieta wywróciła się spektakularnie, robiąc fikołek, po upadku długo bolała ją noga.
Zapytałam, o czym myślała, kiedy Mała w nią wbiegła. A właściwie, o czym rozmawiała z sąsiadką, stojąc na górce. Uśmiechnęła się i powiedziała: „Mówiłam jej właśnie, jak bardzo nie chcę wziąć tej pracy tylko dla samego posiadania jakiejś pracy.” Odpowiedziałam: „Podziękuj Małej, pomogła ci podjąć decyzję.”
Dostała tę pracę (nad która tak myślała intensywnie – już nawet załatwiano przeniesienie) , ale… odmówiła. Powiedziała, że tamtego dnia usłyszała samą siebie i odpuściła. Gdy rozmawiała później ze swoją szefową, powiedziała wprost: „Zawsze podejmowałam decyzje pod presją, a teraz chcę zdecydować świadomie i zgodnie z tym, co czuję.”
Została w swoim dziale. Zmiany wciąż trwały, ale pojawiła się szansa, że znajdzie się dla niej miejsce. A jeśli nie? Powiedziała, że znajdzie coś lepszego, coś bardziej odpowiedniego dla siebie. Zaczęła też dostrzegać swoje talenty i myśleć o założeniu własnej firmy.
Wsparcie w podejmowaniu decyzji może przyjść z zewnątrz. Kiedy jesteśmy świadomi naszych wewnętrznych dialogów, rozmów z innymi, dostrzegamy ciąg przyczynowo-skutkowy. Nasze zwierzęta, dzieci, partnerzy czy przyjaciele często nieświadomie pokazują nam to, co sami już doskonale wiemy. Ujawniają decyzje, które w sercu podjęliśmy dawno temu. Czasem wystarczy się dobrze przyjrzeć, by dostać potwierdzenie tego, co czujemy i wiemy.
Tekst własny (opublikowany za zgodą klientki)
======================================
Prezentowany materiał nie stanowi porady medycznej. Ma charakter informacyjny i nie może być traktowany jako specjalistyczna porada, diagnoza lub zalecenie dotyczące leczenia. Nie zastępuje specjalistycznych badań lekarskich ani profesjonalnej konsultacji lekarskiej.
======================================
Zapraszam na sesje, gdzie pomagam odkryć niesprzyjające schematy myślowe i je przeformułować oraz uwolnić emocje z nimi związane.
Umów się na 30-to minutowa bezpłatną rozmowę. Opowiem jak pracuję i jak mogę Ci pomóc:
ctdbykasia@gmail.com / kasialewandowska.com
Podoba Ci się ten tekst –

