Uncategorized

Bardzo obcy język obcy

Autor

Data

Udostępnij

Bardzo obcy język obcy

Zazwyczaj do nauki języka, który nie jest naszym ojczystym, jesteśmy przymuszani. Jest to język tzw. obowiązkowy w szkole. Wyboru dużego też nie mamy, bo jest to zazwyczaj angielski i niemiecki.
Dwujęzyczne domy nie są na porządku dziennym, choć coraz więcej ludzi podróżuje i to się zmienia.
Pokolenie powojenne miało obowiązkowy język rosyjski. Zachwycano się, jaki to piękny i melodyjny język, i w sumie jak łatwo jest się go nauczyć Polakom, bo to język słowiański o podobnym brzmieniu.
Sama uczyłam się tego języka i byłam w nim bardzo dobra, nawet byłam laureatką jakiejś olimpiady. Jednak zawsze czułam jakiś strach, ucząc się rosyjskiego – kojarzył mi się z językiem musztry, upominania i ogólnego wrzasku. Wtedy, gdy się go uczyłam, Związek Radziecki był jeszcze przyjacielem Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. A potem historia się zmieniła – nagle w podręcznikach pojawiła się data 17 września, 1939 r., dzień, kiedy ruscy (określenie używane przez mojego dziadka) napadli na Polskę. Wtedy poczułam się oszukana, a język rosyjski stał się dla mnie językiem zdrady. Wybrałam lojalność wobec dziadka, który przeszedł z babcia 2 przesiedlenia z Wołynia i wylądował pod Wrocławiem, i porzuciłam rosyjski. Nie chciałam uczyć się języka wroga i zdrajcy, nie chciałam czuć w tym języku.
W międzyczasie przyszedł niemiecki. Zaczęłam się go uczyć z radością – coś nowego, innego, logicznego, a gramatyka fantastyczna pełna zasad i wyjątków. A potem zaczęły się pytania: „Po co ci niemiecki? To przecież język wroga. Masz zamiar tam jeździć na zarobek? Oni nas zabijali podczas wojny”. Jeszcze w wieku 16 lat miałam pomysł, że będę studiować germanistykę. Z czasem bycie i czucie w tym języku wydawały mi się takie ciężkie. Potem, badając historię rodzinną, dowiedziałam się, że mój wujek zginął w Powstaniu Warszawskim, babcia uciekła z Warszawy przed Niemcami, a prababcia i ciocia trafiły do obozu pracy w Berlinie. No i jak tu się go uczyć z miłością i lekkością – jak z tamtego kierunku przyszło tyle zła dla mojej rodziny.
Szczęśliwie w moim roczniku po raz pierwszy wprowadzono angielski. Jaka to była ulga uczyć się języka bez żadnych historycznych naleciałości (dla Polski) – był bliżej świata zachodniego, programy w TV po angielsku były bardziej kolorowe, seriale może mało realistyczne, ale wesołe. Angielski wybrałam jako mój pierwszy język „obcy”, on przynosił mi najwięcej radości, w nim mogłam poczuć lekkość i wesołość, której tak bardzo pragnęłam.
Na przyswajanie języka nie wpływają tylko tzw. zdolności językowe (to temat na osobną dyskusję, dotyczącą w sumie wszystkich przedmiotów w szkole) – ważne jest też w jakiej rodzinie się wychowałeś i jaka jest jej historia, ważne jest z jakiego kraju pochodzisz i jakie relacje miał twój naród z tym narodem i jakie są przekonania ludzi wśród których wzrastałeś.
Nasze traumy i schematy mogą blokować przyswajanie języka przez lojalność wobec rodu, czy narodową solidarność. Przykłady:
– Nie mogę się nauczyć języka, bo na przykład podniosę swój status społeczny, a nie mogę mieć lepiej niż rodzina (przodkowie)– muszę być na równi.
– Nie nauczę się języka, bo jeszcze zakocha się we mnie Niemiec (a w rodzinie była niespełniona miłość między niemieckim żołnierzem a Polką, która trafiła do obozu i potem zginęła, bo ktoś się dowiedział o tej zakazanej miłości – w takim przypadku znajomość języka może dosłownie łączyć się z utratą życia).
– Nie nauczę się języka, bo mogłabym wtedy emigrować, a emigracja dla mojego przodka skończyła się katastrofą – zajechał się tam tak, że zachorował na nieuleczalną chorobę i umarł sam bez wsparcia.
– Nie nauczę się języka, bo jestem umysłem ścisłym, jak mama lub tata (a jeśli nauczę się języka i matematyki, to wyjadę na lepszą zagraniczną uczelnię i osiągnę wyższy status społeczny niż moja rodzina – patrz punkt pierwszy).
– Nie nauczę się języka, bo jeszcze wyjadę za prawdziwą miłością (a komuś z rodziny taki wyjazd podciął skrzydła, bo nie akceptowała go rodzina ukochanej/ ukochanego za granicą ).
– Nie nauczę się języka, bo przestanę być sobą i zmieni się moja tożsamość – i jaka/ jaki ja będę – będą na mnie mówić – o ty zniemczony, a nie daj boże – Niemiec- to co będę postrzegany jako ten, który solidaryzuje się z wrogiem, nie to ja już będę tym wrogiem.
Wejście w czucie i bycie „w” języku obcym daje odczucie sprawczości, a ważne jest ono szczególnie jeśli planuje się zostać w danym kraju. Bez tego, żyjąc tam, może pojawić się poczucie obniżonej wartości, wrażenie, że ludzie knują przeciwko nam lub patrzą złowrogo – to jak przeżywanie wojennej atmosfery w sobie. Pojawiają się schematy, gdzie niska samoocena „siada” na kręgosłupie, anemia staje się wynikiem wewnętrznej walki i dialogów ze sobą. I to wszystko dzieje się w nas.
Kiedy otworzyłam się na mówienie w danym języku i na czucie w nim, co szczególnie w przypadku niemieckiego było dla mnie bardzo trudne, świat nagle stał się jaśniejszy, przybyło odwagi, a ubyło wagi.
Warto spojrzeć na naukę języka przez pryzmat swojego pochodzenia, historii rodzinnych i schematów rodzinnych. Czasem jedno zdanie typu „Ty to nie masz talentu do języków jak mama/ tata/ ciocia/ babcia etc.” sprawia, że tworzy się niewidzialna lojalność – co mam być lepsza i się wywyższać, zostane w tej lojalności z nimi bez tego talentu by być akceptowaną. I zostajemy tylko przy języku ojczystym z dumą w oczach – jestem prawdziwym Polakiem/ Prawdziwą Polką.
Każdy dodatkowy przyswojony język tak zwany obcy wzmacnia w nas poczucie własnej wartość i sprawczości. Stajemy się obywatelami świata, zyskując w sobie większą wolność.
Jako filolog z pierwszego wykształcenia i praktyk metod wymienionych w moim bio zapraszam na sesje, gdzie obejrzymy sobie opór do nauki danego języka i zobaczymy czy to jest rzeczywiście tzw brak talentu czy może jest coś głębiej!
Tekst własny.
===============================
Prezentowany materiał nie stanowi porady medycznej. Ma charakter informacyjny i nie może być traktowany jako specjalistyczna porada, diagnoza lub zalecenie dotyczące leczenia. Nie zastępuje specjalistycznych badań lekarskich ani profesjonalnej konsultacji lekarskiej.
===============================
Zapraszam na sesje, gdzie pomagam odkryć niesprzyjające schematy myślowe i je przeformułować oraz uwolnić emocje z nimi związane.
Umów się na 30-to minutowa bezpłatną rozmowę. Opowiem jak pracuję i jak mogę Ci pomóc:
ctdbykasia@gmail.com / kasialewandowska.com
Podoba Ci się ten tekst –
📌oznacz w komentarzu osobę, która powinna to zobaczyć💕
📌zapisz na później🫶
📌daj ❤
📌udostępnij🙏
Sprawdź również